środa, 13 lutego 2013

Liam


Codziennie wracam do przeszłości do lat gdy Ty i ja mieliśmy po 5 lat.Nie wiedzieliśmy co to takiego problemy,jedynym problemem jaki mieliscy było to w co się teraz pobawimy,czym zabijemy nasz czas.Pamiętam gdy dzień przed Twoimi jedenastymi  urodzinami nie miałem żadnego pomysłu na prezent dla Ciebie i wtedy poszedłem na spacer do lasu,gdzie znalazłem domek na drzewie który wydawał mi się jak żywy,a drzewa,że oddychają,to miejsce było magiczne.W dzień Twoich urodzin zabrałem Cie tam,byłaś zachwycona.I wiele się nie myliłem ten las był magiczny.Stoczyliśmy wiele walk z ogrami które chciały zburzyc nasz domek,i zakłócić nasza zabawe,ale my się nie daliśmy.Zbieraliśmy szyszki jako amunicje,a  do domku przynieśliśmy jedzenie w razie gdyby nasza walka się przedłużyła.Chodziliśmy tam codziennie dopóki nie zaczęła się szkoła,obowiązki.Już wtedy wiedziałem że czuje coś do Ciebie więcej niż tylko przyjazn,ale nie przejmowałem się tym bo byliśmy mali i nie wiedzieliśmy co to jest prawdziwa miłosc aż do dzis.
Chodzimy razem do liceum,ale do równoległych klas,jesteśmy para.Nasz domek odwiedzamy gdy tylko nam na to pozwala czas i może wydac się to głupie,ale nadal walczymy o nasz domek z ogrami to co się tam dzieje to inny świat,magiczny,to nasz świat.Z [T.I] spędzam całe dnie,ale też staram się poświęcać czas muzyce która kocham,bez której nie wyobrażam sobie życia.[T.I.] to widzi i dlatego zmusiła mnie bym wziął udział w X Factorze nie wiedziałem czy to  jest dobry pomysł,ale zawsze warto spóbowac,tak mówiła moja mama gdy jeszcze żyła.I spróbowałem teraz jestem 1/5 zespołu One Direction,oprócz mnie w zespole jest Irlandczyk Niall farbowany blondynek i człowiek który jest wiecznie głodny,Lou który kocha paski i marchewke,Harry o seksownym głosie,hipnotyzujących oczach i słodkich dołeczkach,Zayn który jest Muzułmaninem i ma czekoladowe oczy i ja Liam Payn zwykły człowiek kochający muzyke.Razem z chłopakami mamy teraz swoje 5 minut,dlatego bardzo rzadko widuje się z [T.I.] rani mnie to,ale tak już jest.Pewnie myślicie,że fajnie jest byc sławnym nastolatkiem który ma pieniądze fanki,ale tak nie jest,bo Wy pokażecie się w tłumie raz a pozniej żyjecie  swoim życiem bez plotek,paparazzi którzy czekają tylko na wasz upadek.W moim świecie jest inaczej tu trzeba byc cały czas perfekcyjnym nie wyjdę po zwykłą kawe do sklepu tak jak stoje,w bluzce do której mam sentyment a ma ona dziury bo od rau zaczną plotkować.Jedynym miejscem gdzie mogę byc sobą to jest dom,ale też rodzina i [T.I.].To znaczy [T.I.] już nie,zerwałem z nią,ludzie mają racje gdy mówią,że to co dobre zawsze się kończy ,ale nie chciałem w to uwierzyć,może dlatego z nią byłem,że byliśmy razem od naszego urodzenia i nie umiałem z nią się rozstać,może byłam bardziej jak siostra,rodzina niż dziewczyna.Pamiętam słowa [T.I.] gdy jej powiedziałem to,że to już koniec-' Nie mam Ci tego za złe,kocham Cie i jedyne czego chce to żebyś był szczesliwy,'-Po tej sytuacji razem z chłopakami mieliśmy się wziac za naukę bo za dwa miesiące jedziemy w pierwszą trasę.[T.I.] widywałem codziennie,rozmawialiśmy jak za dawnych czasów ale tylko jako przyjaciele nic więcej.Od kilku dni jej nie widzę,nie odbiera moich telefonów,nie odpowiada na sms.Codziennie pytam się kogoś czy wie co się z nią dzieje ale każda odpowiedź 'Nie mam pojęcia' przytłacza mnie.Wreszcie się do niej dodzwoniłem,okazało się,że jest chora i nie miała nic na koncie żeby odpisać,a zawsze gdy dzwoniłem albo spała,albo nie słyszała.Ale do cholery,czemu nie mogła napisać od taty albo mamy,ja tak cholernie się o nią bałem,a ona nie dawała znaku życia.I wtedy zrozumiałem,że ją nadal kocham,że jest dla mnie najważniejsza na świecie,bez niej nic nie ma sensu.Gdyby nie ona nie był bym tym kim teraz jestem.To wszystko zawdzięczam jej.Gdy wreszcie odpisałam na sms i powiedziała że jest chora,wybiegłem ze szkoły i pojechałem do niej,pojechałem żeby powiedzieć jak bardzo ją kocham i że dłużej bez niej nie dam rady.Nasze rozstanie odebrało mi miłosc...szczescie.
 " Bo Ty dajesz mi siłę,by się nie poddać-myślał on"
[T.I.] mi wybaczyła,jesteśmy razem planujemy wspólną przyszłosc,razem z moją ukochaną i muzyką.




                                                  

wtorek, 12 lutego 2013

Zayn czesc1.


Od jakiegoś czasu kłoce się notorycznie z rodzicami,mają oni ciągne do mnie o coś pretensje,o nieposprzątany pokój,brak zainteresowania z mojej strony rodzeństwem,ale gdy zaczynam się starac oni nie umieją mnie pochawalic i powiedziec że dobrze zorbiłam.I tak było tym razem.Wróciłam z tygodniowej wycieczki,gdy tylko weszłam do domu już od progu usłyszałam kłótnie pomiędzy rodzicami.Nie wiedziałam czy mam wejsc do domu czy może wyjsc i wrócic pozniej,ale miałam nadzieje,że po tygodniowej mojej nieobecnosci nie będą na  mnie krzyczec bo przecież nic nie zrobiłam.Myliłam się gdy tylko weszłam do kuchni ojciec zaczął na mnie krzyczec,że miałam byc 30 min temu zaczełam mu się tłumaczyc,że autobus się spoznił,ale on miał to gdzieś.Nie mogłam tego zniesc przez to,że byłam najstarszą córka i nadodatek niepełnoletnia to myśleli,że mogą się na mnie wyżywac jak coś im zle pójdzie,bo przecież ja nic nie zorbie.Nie wytrzymałam tego wybiegłam z domu zabierając ze sobą walizke która stała w przedpokoju.Zaczełam isc w kierunku przytanku autobusowego,miałam zamiar pojechac do babci do Londynu,mieszkałam tam kiedys,ale oczywiscie moim kochani rodzice musieli się przeprowadzic do Polski a mi nie pozwolili zostac w Londynie gdzie miałam chłopaka,przyjaciół,szkole.Wsiadłam do autobusu i pojechałam na lotnisko,dobrze,że miałam jeszcze troche pieniędzy.Miałam szczescie samolot miałam za 2h,więc poszłam na odprawe.Byłam zła obiecałam sobie,że nigdy nie będe taka jak oni nie będę tak ranic swoich dzieci.
Wreszcie wsiadłam do samolotu,postanowiłam że nie będe dzwoniła do babci,nie chciałam jej denerwowac przez telefon.Znalazłam swoje miejsce na szczescie siedziałam sama,to zanczy miałam taka nadzieje że bedę siedziała sama.Założyłam słuchawki na uszy i wbiłam wzrok w to co się działo za szybą,dopóki nie poczułam uderzenia w ramie.Odwróciłam się,od razu zobaczyłam te piękne czekoladowe oczy,od których nie mogłam odwórcic wzroku.Z hipnozy wyrwał mnie seksowny męski głos.

H:Ej Malik może byś przeprosił tą śliczą pania.
Z:Ze co...a tak przepraszam-Zobaczyłam jak na jakiego policzkach pokazują się rumience.
T:Nie ma za co-Uśmiechnełam się do niego i odwróciłam głowe w strone szyby,myślałam że chłopak już sobie poszedł,ale jak się okazało on usiadł koło mnie.Zobaczyłam ręke która kieruje się w moją strone.
Z:Jestem Zayn.
T:Miło mi [T.I.]-Zapadła cisza.Chłopak wyja słuchawki i zaczął słuchac muzyki,ale nie tylko on bo puscił ją tak głosno,że cały samolot miał okazje jej słuchac.Spodobała mi się ta piosenka której w tym momencie słuchał,ale nie miałam zielonego pojęcia jaki ma tytuł,więc postanowiłam zapytac.
T:Przepraszam,ale jaki jest tytuł tej piosenki.

*Oczami Zayna

Na początku myślałem że sobie ze mnie żartuje,ale po chwili zornientowałem się,że ta śliczna osóbka naprwade nie wie,że to ja i mój zespół ją śpiewamy.Nawet mnie ucieszyło to że nie wie kim jestem,ale z drugiej strony troche zdziwiło.

Z:To jest Kiss You
T:Mhm....A kto ja śpiewa?
Z:Takich pięciu chłopaków,może słyszałaś One Direction-Szczerze miałem nadzieje że nie słyszała.
T:NIestety nie,ale słodobała mi się,chyba zacznę ich słuchac.A może masz więcej ich piosenek?
Z:Jasne.Chesz-Podałem jej jedną ze słuchawek,pięknosc wzieła ją i zaczeła razem ze mną słuchac,po jej oczach zobaczyłem,że spodobały jej się.Bardzo się ucieszyłem z tego powodu.Niestety za około 30 min.mieliśmy lądowac,a ja bałem się że moge jej już wiecej nie zobaczyc.
 

Louis



Kiedyś wszystko było inaczej,mieliśmy tyle wspólnych tematów,że nie starczało nam czasu,nasz śmiech wypełniał cały pokój a nasze oczy były wpatrzone w siebie,wtedy czas mijał nie ubłagalnie a ja czekałam z utęsknieniem na nowe spotkanie.Teraz czuje jakbyśmy sie w ogóle nie znali,jakbyśmy byli dla siebie obcy,nie mamy już tematów czas zabijamy wpatrzeni w telewizor a minuty lecą bardzo powoli.Strasznie mnie to rani,ale sami doprowadziliśmy do tego,a może ja doprowadziłam...Może to moja wina.Z Filipem jestem już 5 lat,poznaliśmy się w kawiarni,wtedy wydawało mi się że będziemy ze sobą do końca życia,weźmiemy ślub będziemy mieli dzieci i żyli długo i szczesliwie,może by tak było..Z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk otwieranych drzwi.Wstałam z krzesła,postawiłam już pusty kubek w zlewie i udałam się do przedpokoju.Moje oczy ujrzały Filipa,spojrzałam na niego,ledwo się trzymał na nogach.

T:Filip znowu piłeś-Byłam na niego wściekła,zawsze gdy coś się stało on musiał pic.Przerastało mnie to już.Postanowiłam,że zaprowadzę go do salonu.Gdy go położyłam,jakiś papier wypadł mu z rąk,podniosłam,nie mogłam uwierzyc własnym ocza, były to wyniki badań,to co tam zobaczyłam było straszne.Nie mogłam uwierzyć w to że on ma raka,tak raka.Łzy zaczęły spływac mi po policzkach.Wstałam z podłogi założyłam szybko buty kurtkę i wybiegłam z domu,nie miałam zielonego pojęcia gdzie pójsc.Jedyne co mi przychodziło do głowy to dom chłopaków.Po 15 minutach stałam już przed dużymi drewnianymi drzwiami,zadzwoniłam dzwonkiem nie musiałam długo czekac.Drzwi otworzył mi Niall,od razu się do niego przytuliłam dałam upust moim uczucia.Niall nie pytał o nic tylko mocniej mnie przytulił i wprowadził do salonu w którym siedziała reszta.Gdy mnie zobaczyli nie pytali o nic tak samo jak Niall tylko mnie przytulili dali mi się wypłakać a ja nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa.Po jakimś czasie uspokoiłam się i zaczęłam i tłumaczyc co się stało.

T:Filip znowu się upił,byłam na niego zła nienawidziłam gdy coś się działo a on jedyne co wtedy umiał robic to się zalac się w trupa.Zaprowadziłam go do salonu i zobaczyłam że ma jakąs kartke,wzięłam ją i wiecie co na niej było-Łzy znowu nie pozwalały mi niczego powiedzieć-było na niej że on ma raka!Rozumiecie to? Kurwa raka!!-zaczęłam krzyczeć nie mogłam się uspokoić,chłopaki nie widzieli co mają zrobić siedzieli nie ruchomo.Jedynie do Louis'a doszło co się naprawdę stało podszedł i mnie przytulił.Nie ukrywam do niego zawsze coś czułam,uwielbiałam jak mnie przytula i jak nazywa 'słoneczkiem',ale to nie był moment na uczucia,najważniejszy był Filip.

Chłopaki pomagali mi przez ten cały okres gdy Filip był w szpitalu,był jak wrak człowieka nie mogłam na to patrzeć chciałam żeby wyzdrowiał,ale niestety szanse były znikome.Przez jakiś czas mieszkałam u chłopaków nie mogłam wracać do pustego mieszkania.Tak naprawdę u chłopaków też mało przebywałam bo całymi dniami siedziałam w szpitalu przy Filipie.Gdy przyszłam do szpitala kierowałam się już bardzo dobrze mi znanym korytarzem otworzyłam drzwi które też już bardzo dobrze znałam.Weszłam po cichu żeby w razie czego go nie obudzić Filipa,ale to co zobaczyłam było jak cios w samo serce.Zobaczyłam puste łóżko,podbiegłam zaczęłam dotykac,że może to tylko mi się wydaje że to przez to zmęczenie,ale to niestety była prawda.Zaczęłam krzyczeć upadałam na podłogę nie mogłam się podniesc zły leciały mi ciurkiem.Po chwili podniosłam się byłam zła,że pojechałam do domu,że nie mogłam z nim siedziec wybiegłam ze szpitala pobiegłam do parku.Siedziałam tak i wpatrywałam się w wode.Sama nie wiem ile to trwało ale dosc długo.Poczułam ciepłe dłonie na moich plecach,nie musiałam się odwracac bo znałam je już bardzo dobrze.Chłopaki usiedli koło mnie przytulili mnie,wiedzieli czego w tej chwili potrzebuje.To oni zajeli się pogrzebem Filipa ja nie miałam na to siły.Od prawie dwóch tygodni siedziałam w łóżku z którego prawie nie wychodziłam.Miałam czas na poukładanie sobie tego wszystkiego.Przez ten cały czas Lou był obok mnie.Wiem że nie powinnam ale zaczynałam się w nim zakochiwac,a może to uczucie już od dawna było,a może to tylko zauroczenie,potrzeba kogoś bliskiego po stacie Filipa...

*Dwa lata pozniej

Dziś stoję przed lustrem w pięknej białej sukni,zakładam welon.Do pokoju wchodzi Niall.

N:Gotowa-Patrzy na mnie z szyderskim uśmieszkiem-Pięknie wyglądasz.-Pokiwałam głową na znak że jestem gotowa.Wzięłam Nialla pod ręke,staneliśmy przed wielkimi drzwiami,w tle usłyszeliśmy melodie zapowiadającą moje wejscie,drzwi się otworzyły naszym ocza ukazali się uśmiechnięci ludzie i mój wybranek Louis obok którego stali Liam,Zayn,Harry i zaraz miał do nich dołączyć Niall.
Stanęłam naprzeciwko Lousia.

Ksiądz-Czy Ty [T.I][T.N] bierzesz sobie Louisa Tomilsona za męża i ślubujesz mu miłosc wiernosc oraz to,że nie opuścisz go aż do śmierci
T:Tak
Ksiądz-A czy Ty Louisie Tomilsonie bierzesz sobie [T.I.][T.N] za żone i ślubujesz jej miłosc wierosc oraz to,że nie opuścisz jej aż do śmierci.
L:Tak
Ksiądz:Ogłaszam Was mężem i żona,możesz pocałować panne młoda-Louis złożył na moich ustach delikatny pocałunek,wszyscy zaczeli bic brawa.To był najszczesliwszy dzień w moim życiu którego nie zapomne do końca życia.Kocham Louisa,ale nigdy nie zapomnie o Filipie

sobota, 26 stycznia 2013

"Czy koniec może byc poczatkiem?" (1)




Hej :* Przepraszam że długo nie dodawałam żadnych postów,ale były małe komplikacje.
Właśnie przeczytałam ksiązke;Ostania Spowiedź jest na prawdę super,polecam :*



"miłosc,która nigdy się nie powtórzy
bo nie ma najmiejszej szansy
na powtórzenie rzeczy
tworzących zupełnosc..."

Idę ulicami Londynu,przede mną idą ludzie a ja za nimi.Nikt nie słyszy mojego krzyku tego że cierpie.Krzycze najgłosniej jak potrafie,ale wszyscy mnie unikają,nie słyszą a może nie chca pomóc...nie wiem.Idę rękę w ręke krok w krok z człowiekiem który jest dla mnie obcy,trzymam jego dłon,ale jej nie czuje jakby jej zupełnie nie było.I czy tak miało wyglądac moje życie?Miałam isc i cieszyc się każda chwila.Każdy mówi,że w życiu tylko raz można przezyc miłosc.Ale dla mnie ten raz już minął,nie wiem kiedy nie wiem gdzie.Wszystko wydaje mi się takie same,ale inne.Nie potrafię tak po prostu przestac,pokazac,że się poddałam,że nie szukam już miłosc,szczescia.
" Bo nigdy nie pozwolę wam patrzec na mój upadek"

Czuje jakby to wszystko mnie już omineło.

                                                                        ~~~

Mam 19 lat i chłopaka Piotra jest z Polski,tak samo jak ja.Znamy się od dzieciństwa i to nasi rodzice nas "zesfatali",nie widzą tego,że czuje się nie szcześliwa,że go nie kocham a co najgorsze on sam tego nie widzi.Uważa że wszystko jest w pożądku,a ja się duszę.Nie chce go zranic,a on nie chce mnie stracic.
" Jak się czujesz,kiedy wiesz,że coś tracisz?Uciekasz od tego biegiem czy stąpasz powoli?"

Wiedziałam,że muszę wyjechac,wyjechac na wakacje odpocząc.Z pewnoscia każdy pomyśli sobie,że uciekam,ale nie,ja chce po prostu odpocząc.
   
                                                                        ~~~~

Siedze już w samolocie,który kieruje się do Miami.Patrze przez okno na chmury.Cofam się w przeszłosc widze nas...całą rodzine szczesliwa przed domkiem u babci.Wtedy myślałam,że już tak będzie na zawsze.Ale wszystko się zmieniło,.Teraz mieszkam w Lodynie,sama.Wybieram się na studia prawnicze,nudne,złykłe studia nic takiego.Tak nudne jak całe moje życie...

Samolot właśnie wylądował.Wysiadłam wziełam bagaze i wyszłam na zewnątrz.Czekałam na taksówke.Zobaczyłam ludzi którzy palą,wtedy po dłużym czasie nie palenia naszła mnie ochota,w końcu nikogo tu nie ma z rodziny znajomych,a przecież co oczy nie widzą temu sercu nie żal.Przypomniałam sobie o paczce papierosów zaczełam szukac w torbie,gdy znalazłam pora przyszła na zapalniczke,nie mogłam jej znalezc,przypomniałam sobie,że wyrzuciłam ją wchodząc na pokład samolotu,w którym nie można miec takich rzeczy.Przeklenałam pod nosem.

Ch:Proszę-Usłyszałam męsli głos,podniosłam głowe i zobaczyłam chłopaka w ciemnych okularach,który podaje mi zapalniczke.Wziełam ją podpaliłam papierosa po czym mu ją oddałam.
T:Dziekuję-uśmiechnełam się do niego.
Ch:Wakacje?-Spytał tajemniczy chłopak.Prawde mówiac myślałam,że już sobie poczedł,ale się myliłam.
T:Tak wakcje-Zaczełam rozglądac się w poszukiwaniu taksówki,ale jej nigdzie nie było.
Ch:Do którego hotelu jedziesz-Popatrzyłam na niego,nie chętnie odpowiedziałam.Taksówka nadal nie przyjeżdzała nie wiedziałam dlaczego.
Ch:Nie wiadomo kiedy przyjedzie,coś się stało na autostradzie wszystko jest sparaliżowanie-No pięknie niech to szlak jeszcze to,zaczełam przeklinac w myślach.Opadłam bezwładnie na ławke.Chłopak usiadł koło mnie,nia miałam sił na rozmowę,na nic nie miałam.
Ch:Na długo przyjechaś?
T:Na dwa tygodnie.A Ty?
Ch:Ja na dwa miesiące.-Uśmiechnął się słodko.
T:Aż na dwa? O ja cie to cu tu będziesz robił tyle czasu?-Nie wiem sama dlaczego,ale zapytałam.Przez chwile zapomniałam o problemach,tak po prostu...

Jego oczami

Już miałem jej powiedziec po co naprawde tu przyjechałem,ale nie chciałem psuc tego,pierwszy raz od dawna poczułem jak to jest,jak to było przed tym gdy byłem sławny.
Ch:Przyjechałem odpocząc,nic więcej-Musiałem skłamac,nie miałem innego wyjscia.

                                                                ~~
Przegadaliśmy tak dobre 4 godziny,mieliśmy bardzo dużo wspólnych tematów.Do chłopaka ktoś zadzwonił,jedyne co zrozumiałam to że musi isc.Już miałam się go spytac jak ma na imie,ale po co?On już idzie nigdy więcej go nie zobacze.
Ch:Muszę już isc-Widziałam że posmutniał-Mogłabyś dam Ci swój numer.
T:Sama nie wiem-Po dłużym zastanowieniu dałam mu go.-Widziałam jak postac chłopaka się oddala.W głowie został jego obraz,zauważyłam,że jest bardzo przystojny mimo iż był w okularach wydało mi się to dziwne bo było grubo po 24,no ale cóż każdy ma jakieś swoje odchyłki.Wreszcie podjechałam moja taksówka,wsiadłam podałam adres hotelu.Poczułam jak telefon mi wibruje.Dostałam wiadomosc:
Czesc :) Widziałam że już wsiadłaś :),
Tak tak właśnie podjechałam pod hotel.
Wiem,widze Cie.

Po tym sms zaczełam rozglądac się,zobaczyłam,że za nami stoi samochów a kierowcą jest właśnie ten chłopak którego poznałam czekając na taksówke.Wysiadłam zobaczyłam,że z jego zamochodu wysiada jeszcze 4 jakiś kolegów.Wziełam walizke,zameldowałam się w recepcji.Gdy się odwróciłam znowu wpadałam na niego.Weszłam do winy pojechałam na 3 piętro i weszłam do pokoju,był piękny,jedyne czego teraz potrzebowałam to snu i spokoju.
"...Spokój,spokoj jest jak ulotna mgła,zbyt rzadko przebiegająca przez pasmo życiowych zmagań.Nie da się jej podchwycic ani zobaczyc,nie da się zatrzymac na dłużej,kiedy już zniknie bezpowrotnie,rozmyta wiatrem niepewnosci.Ale jest.Bywa.Daje siłę w najmniej oczekiwanym momentach.Spokój to chilowa niezmiennosc i niezmącona wiara,nieoceniona możliosc zyskanoa perspektywy.Spokój to pewnosc,że pochwycisz moją ręke,gdy wyciągne ją do ciebie."

Jednak ten spokój przerwał znowu sms od chłopaka.Przepisałam z nim całą noc.Ale nadal nie wiem jak ma na imie,nie pytam się,jak na razie nie jestem ciekawa,przyjdzie na to czas,ale nie teraz.



sobota, 19 stycznia 2013

Zayn



Kolorowe życie,,pieniadze,chłopak a jednak czegoś brakuje...normalności,życia zdala od wszystkich,chęć powiedzenia stop,i ucieczki skąd,a może chęć uzależnienia się,poddania,zadawanie sobie bólu,ucieczka od problemów,dlaczego to wszystko musi byc takie skomplikowane.Dlaczego nie mam w sobie tyle siły aby powiedzieć już dosyć już stop.Spakować się i wyjsc.Zostawić to i niech się dzieje co chce,co mnie tu trzyma.Rodzice? oni nawet nie wiedzą gdzie teraz jestem,że stoję na moście i mam chęć skoczenia,zatrzymania tego wszystkiego,zobaczenia czy komuś na mnie zależy,czy ktoś by tęsknił,próbował dołączyć do mnie.Ludzie myslą,że pięniadzę dają szczescie,a to one je odbierają.Ludzie są ze mną tylko dlatego że mam pieniądze,nawet nie ja tylko moi rodzice.To boli,jestem sama na tym świecie.Ale czy to coś zmieni,że zniknę z tego świata czy da mi to jakieś ukojenie.To będzie nieodwracalna decyzja,decyzja na całe życie.A może to jest jednak to?Nie nie mogę tego zrobić.Wracam pakuje się i wychodzę,bez żadnego słowa wyjaśnienia,nie czuje bólu złości,strachu ide przed siebie nie obchodzi mnie co będzie,liczy się to co jest teraz,liczy się moje serce,krwawiące serce.Nie ma w życiu człowieka,nic gorszego niż raniąca osobą która się kocha,która jedyne co potrafi to pocieszac kłamstwem,mówic w żywe oczy że kocha,a pozniej odwraca się i bez skrupułów robi swoje,czy to jest milosc? to jest mój sens życia?.Ide ulicami Londynu patrze na ludzi,szczekliwych ludzi podczas gdy ja jestem sama,a o Tobie ciągle myślę.Gdy zamykam oczy widzę Ciebie z inna,ale może Ty nie potrafiłeś docenic tego co Ci dawałam,pieniądze zasłaniały Ci oczy,pokazały kto tu jest dla Ciebie najważniejszy.Dlaczego to pieniądze postawiły między nami mur którego żadna siła nie przebije.Po odejściu może zobaczysz co Ci dawałam,raczej co Ci próbowałam dac,a teraz już za pozno.Idę przed siebie,nie wiem gdzie,prowadzą mnie nogi i muzyka.Gdy przechodzę obok parku widzę nas,widzę naszą ławkę,uśmiech,miłosc?Nie miłosc nie,kłamstwo.To wszystko prysło jak banka mydlana.Ona nigdy już nie wróci,nie jest bumerangiem.Jest żarówka która się wypala i nie daje już tego bezpieczeństwa w ciemności.Daje strach,niemoc zaufania.A to jest najgorsze co człowiek może stracić.Zaufanie buduje się bardzo długo a traci w minute.Miłosc jest już nieosiągalna.Nie ma jej.Powiedziałam stop i straciłam wszystko.Wróciłam znowu to wspomnieć,podeszłam do barierki,spojrzałam w dół i zobaczyłam wode,była spokojna prosząca się o moje ciało.Zobaczyłam w niej to czego nie widziałam nigdy przedtem.Rozejrzałam się dookoła.W oddali ułyszałam smutną piosenką idealnie opisująca mój strach,ale i pragnienie.Przełożyłam jedną nogę,potem drugą byłam już po drugiej stronie barierki.Zaczęłam odliczać.5,4,3,2,ktoś dotknął moja  rękę.Spojrzałam w bok zobaczyłam chłopaka który chce zrobić to samo co ja.Ale on nie może miec gorszego życia niż ja.Spojrzałam na niego w jego oczy,dotknęłam jego ręki.Wróciliśmy spowrotem na drugą stronę.Rozumieliśmy się bez słów,bez pieniędzy.Wział mnie za rękę.Zaprowadził w stronę światła.Dał mi to czego nigdy nikt mi nie dał.Odwzajemnił moją miłosc nie potrzebował pieniędzy.Robił to wszystko z miłości.A teraz ja patrze z góry na rodziców.Nie pomyliłam się szukali mnie przez tydzień a pozniej zapomnieli,byłam tylko rzeczą niepotrzebną rzeczą w ich wielkim świecie,świecie pieniędzy.Razem z moim chłopakiem Zaynem pomagamy innym ludzią tak jak on pomógł mi,pokazał drugą stronę medalu.Ludzie nas nie widzą.Widzą tylko nasze światło na niebie,i czują moc jaką im dajemy,pokazujemy im miłosc,obdarzamy siłą.Pokazujemy dobrą drogę,stawiamy im drugą połówkę na niej i pokazujemy jak byc szesliwym.



__________________________________________________________________________________
Dziękuję za 600 wejsc,nawet nie wiecie jakie to jest dla mnie ważne <3! Tutaj już pod koniec to jest z perspektywy anioła którym się stała.

Niall czesc3



To było dziwne,przecież przyjaźniłam się z El,była u nas wczoraj i słyszałam jak Lou mówi że ją kocha.Z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk otwieranych drzwi.Zerwałam się na równe nogi i pobiegłam do drzwi.Niall podszedł i przywitał się ze mną.Po czym złapałam Lou i zaprowadziłam do pokoju.

T:Lou o co tu chodzi?.
L:Ale nie rozumiem.Można jaśniej?-Miał zdziwioną minę jakby naprawdę nie widział o co chodzi.
T:Przechodziłam dziś koło kawiarni i zobaczyłam Ciebie z jakąś dziewczyną.Lou Ty ją przytulałeś-Patrzyłam cały czas na Lou.Poszedł i usiadł na łózku,gestem ręki pokazał mi abym to samo zrobiłam.Usiadłam koło niego i czekałam na wyjaśnienia.
L:Z El nie jest już ponad dwa miesiące.Tak wiem była u nas wczoraj i zachowywaliśmy się jak para.Ale między nami jest już koniec,ja nic do niej nie czuje.-Patrzyłam na niego i nadal nie rozumiałam o co mu chodzi.Lou kontynuował dalej-Bo El mnie zdradziła rozumiesz to!?Zdradziła.A ja muszę nadal udawać że z nią jestem ze względu na zespół na chłopaków.Nie chce żeby ucierpieli przez nią.Ale to nie wszystko-Po jego policzkach poleciała łza,a ja siedziałam i nie mogłam uwierzyć w to co on do mnie mówi.-To nie wszystko bo nie tylko El zdradziła mnie,ale też Daniell Liama.A tamta dziewczyna to nic dla mnie nie znaczy.To fanka.
T:Co?.Nie to nie możliwe.Do cholery o co tu chodzi.Idę do nich-
Popatrz jak wszystko szybko się zmienia coś jest a później tego nie ma.
Przytuliłam z całych sił Lou "Będzie dobrze"wyszeptałam do ucha.Po czym wstałam zbiegłam na dół.Złapałam kluczyki od samochodu i wybiegłam jak poparzona.Jechałam ulicami najszybciej jak mogłam.Podjechałam pod dom dziewczyn.Plusem było to że mieszkały
razem.Zapukałam,opowiedziała mi cisza,powtórzyłam tą czynnosc jeszcze raz.Drzwi otworzyłam mi El,z uśmiechem na twarzy,który jej znikł gdy zobaczyłam mnie zdenerwowaną.
El:Hej [T.I.].Co Ty tu robisz?
T:Jest Daniell-Byłam strasznie na nie wkurzona chciałam jak najszybciej to wyjaśnic.
El:Jest wchodz i mów co się stało.-El zawołała Daniell.Usiadłsmy w kuchni.One usiadły mi na to nerwy nie pozwoliły.
T:Do jasnej cholery o co tu chodzi.Jak mogłyście tak zranic Lou i Liama-Zapadła cisza-No słucham!?-zaczęłam krzyczeć.
El:[T.I.]To było na imprezie.Poszłyśmy tam razem.My już od dawna ich nie kochamy,tzn.Lou i Liama.Ale sława była nam potrzebna.Od dawna się już spotykamy z innymi,i to wszystko nie wyszłoby na jaw gdyby nie to że Lou nas nakrył.
T:Co Ty kurwa powiedziałaś.Jesteście obrzydliwe.Koniec.Powiecie prasie jak to było,albo sama ja to zrobię.-Kierowałam się do wyjścia.byłam zła jak nigdy przedtem,jak one mogły ich tak skrzywdzić moich najlepszych przyjaciół wychodząc odwróciłam się do nich-Nie macie prawa się pokazywać nam na oczy.Nigdy więcej macie się nie pokazać w naszym życiu.Macie zniknąć raz na zawsze i nigdy już nie wrócić.-Wyszłam trzasnęłam drzwiami.Wsiadłam do samochodu i odjechałam z piskiem opon.Wpadałam do domu.Chłopaki siedzieli w salonie i oglądali jakiś film.Weszłam roztrzesiona jak nigdy,pojedyncza łza spłynęła po policzku.Podeszłam  i z całych sił przytuliłam Liama i Lou.Po czym usiadłam na kanapie.Nie mogłam się opanować.
N:Kochanie co Ci się stało-W jego głosie słyszałam strach.Spojrzałam na niego tak samo jak i na reszte chłopaków.
T:One są podłe.Nienawidze ich.Byłam u nich-Tylko Liam i Lou wiedzieli o co mi chodzi.Więc postanowiłam to wyjasnic od początku reszcie.-Wczoraj gdy by byliście na próbie.Poszłam na spacer.Przez szybę od kawiarni zobaczyła Lou który się z jakąś dziewczyną przytulał-Spojrzałam na chłopaków a oni na Lou-Nie mogłam w to uwierzyć,przecież El kocha Lou a on ją.Aż do dziś.Gdy wróciliście postanowiłam że porozmawiam z Lou o tym co się stało.Okazało się że zarówno El jak i Daniell ich zdradziły.A chłopaki udawali że z nimi są tylko dla Was żeby wasze relacje między fankami się nie zmieniły.Ale ja nie wytrzymałam pojechałam do nich i wiecie co mi powiedziały-Kolejna łza poleciałam mi po policzku-Że one już od dawna ich nie kochają,że potrzebni im byli tylko bo są sławni,rozumiecie to!?Jak można byc tak podłym jak?.-Chłopaki przytulili mnie.
Popatrz jak czas szybko ich zmienił,
Dzisiaj są już nie do poznania.
Wyrzekają się własnych słów

Li:Jesteś wspaniała.Dzięki Tobie nie musimy już udawać.
Lo:Pokazałaś nam że one nie są nas warte.Nigdy nie były.-Powiedzieli równo że mnie kochają.

Od tego zdarzenia minął już miesiąc.Chłopaki nadal są sami.
Bo byc samym jest lepsze niz bycie z byle kim.

A między mną a Niallem jest magicznie.Niall tydzień temu mi się oświadczył.Teraz wspólnie planujemy date slubu.Cała nasza 6 nie rozstaje się,wszędzie chodzimy razem.
Kiedy sobie wyobrażam że miałoby was nie być szczerze? Nie miałabym po co żyć, nie miałabym dokąd iść, cały mój świat. wszystko co mam to Wy.

Tworzymy najwspanialszą rodzinę na całym świecie.

Rodzina jest dla człowieka korzeniem,przyjaciele łodygą,a miłosc kwiatem.



wtorek, 15 stycznia 2013

Niall czesc2



Obudziły mnie promienie słonca wpadające przez okno,zapowiadał się piękny dzień ale nie tylko pogoda była tego powodem.Odwróciłam głowę i zobaczyłam mojego ukochanego.Nie mogłam nadal uwierzyć że on jest tu ze mną.Dla potwierdzenia tego opuszkami palców dotknęłam jego warg,uśmiechnął się,to był najpiękniejszy widok.Prze około 30 min przypatrywałam się mu jak śpi.Po czym postanowiłam że zejde i zrobię wszystkim śniadanie.Powoli wstałam z łóżka,założyłam krótkie spodenki koszulkę w paski i zeszłam na dół.W połowie przygotować na dół zszedł Harry,przywitał się ze mną i zaczął mi pomagać.Po nim zeszła reszta chłopaków Niall złożył pocałunek na moich ustach.

H:I kto by pomyślał,taka miłosc-Reszta chłopaków zaczęła się śmiac.
T:Oj Harry zazdrościsz-Wytknęłam mu język
H: Pff -Chłopaki zaczęli sięjeszcze bardziej śmiać.I tak w miłej atmosferze oprócz Harrego który przez chwilę udałam że jest obrażony,musiałam go przeprosić i już w pełnym składzie i dobrej atmosferze usiedliśmy do stołu.

Li:Dziękuję za śniadanie,muszę lecieć umówiłam się z Daniell.
Z:A ja z Perry.
Lo:No a ja z El.
T:A Ty Harry z kim się umówiłeś-Wszyscy zaczęli znowu się śmiać.
H:Ja też wychodzę-Zaczęłam się jeszcze bardziej z niego śmiać.
N:Kochanie zostajemy sami-Niall szepnął mi do ucha a ja tylko się uśmiechnęłam zadziornie.
Chłopaki wyszli a my zajęliśmy się sobą.Oglądaliśmy horror.Po filmie postanowiliśmy że pójdziemy na spacer,byłam przeciwna w końcu obejrzałam horror i się bałam ale po długim namowa wreszcie się zgodziłam.W końcu był ze mną Niall.Wróciliśmy około 1 w nocy.Po wejściu usłyszeliśmy jakieś dziwne dźwięki.Weszliśmy po cichu do domu i zobaczyliśmy Harrego z jakąś dziewczyną.Postanowiliśmy że pójdziemy szybko na górę spac aby im nie przeszkadzac.Szybko zasnęliśmy.Rano gdy się obudziłam u mojego boku nie było mojego ukochanego,leżała tylko karteczka z moim imieniem." Kochanie musieliśmy isc na próbę a tak słodko spałaś że nie mogłem Cie budzic Twój Niall".Zrobiło mi się smutno no ale cóż takie jest życie dziewczyny słynnego chłopaka próby,występy,fanki.Wstałam zaliczyłam poranną toaletę zeszłam na dół,zrobiłam sobie płatki poszłam do salonu włączyłam telewizje akurat leciał teledysk Bruno Mars więc zaczęłam oglądac.Po 1h.postanowiłam że pójdę się przejsc.Wstałam założyłam trampki i wszyłam.Była piękna pogoda,słońce oświetlało moją twarz a wiatr rozwiewał blond włosy.W uszch rozbrzmiewała  piosenka chłopaków i tak przemierzałam Londyńskie ulice.Przechodziłam akurat koło kawiarni gdy przez szybe zobaczyłam,że przy stoliku siedzi Lou z jakaś dziewczyną ale to nie była El do tego się przytulali."Co tu jest grane" Spytałam sama siebie.Wróciłam szybko do domu i czekałam na powrót chłopaków,aby to wszystko wyjaśnic,nadal nie rozumiałam o co chodzi,przecież Lou kocha El a ona jego..