wtorek, 12 marca 2013

Liam


Siedziałam na murku,w uszach miałam słuchawki a wzrok wbity w ziemie.Poczułam jak to ktoś  mnie dotknął za ramie,szybko się odwróciłam moim oczą ukazał się niezmiesko przystojny chłopak był może z rok starszy ode mnie,szybko wyjęłam słuchawki z uczu.

L:Przepraszam wiesz może która jest godzina.
T:Jest 15,25.
L:Dziękuje-Odwzajemniłam uśmiech,akurat przyjechał pój autobus powiedziałam "czesc" nieznajomemu i wsiadłam do autobusu,nadal miałam w głowie obraz nieznajomego.Przez cały dzień moje myśli krążyły tylko koło niego,czy to możliwe żebym się w nim zakochała.Chyba tak,ale najgorsze było to że już nigdy go nie spotkam.Postanowiłam że wyjde na spacer.Idąc ulicami Londynu zobaczyłam tego samego chłopaka który zaczepił mnie na przystanku.Mimowolnie się uśmiechnełam.
L:Czesc.
T:Hej.
L:Jak dobrze,że Cie widze,bo wiesz..nie uznaj mnie za jakiegoś idiote,ale ja się w Tobie zakochałem.
T:Że co?
L:Nie przepraszam zapomnij o tym co mówiłem.Musze leciec czesc.
T:Nie czekaj,przepraszam ale mnie zaskoczyłem myślałam że tylko ja zakochuje się od pierwszego wejrzenia-Podeszłam do niego i go pocałowałam-kocham Cie.
L:Możesz mi coś o sobie powiedziec.?
T:Hmm mam 18 lat,interesuje się muzyką,uwielbiam Was słucha,tak wiem kim jesteś i to wszystko.Teraz Ty.
L:Jeżeli wiesz kim jestem to chyba już nic więcej nie muszę o sobie mówic.

***
Z Liamem spotykam się codziennie,rodzice nic nie wiedzą o tym.Liam jest moim pierwszym chłopakiem,którego kocham nad życie.W końcu pierwsza miłosc jest najważniejsza.Dziś mija równo rok od kiedy się spotkaliśmy.
L:Czesc kochanie.
T:Hej hej.
L:Idziemy?
T:Ale możesz mi wreszcie powiedziec gdzie?
L:Nie,to jest niespodzianka.
Przez całą droge trzymaliśmy się za ręce,tematów nie było końca a nasz śmiech roznosił się jak powietrze.Byłam najszczęsliwszą dziewczyną na świecie.
L:Jesteśmy.
T:O boże Liam tu jest pięknie-Siedzieliśmy na polanie,Liam przygotował kolacje,ten wieczór był magiczny tak samo jak gwiazdy na niebie,chciałabym aby tak było zawsze.Niestety czas było już wracac.

Gdy przechodziliśmy przez pasy zobaczyliśmy jak rozpędzony duży samochód zbliża się wprost na nas.
T:Liam uważaj-Liam szybko mnie odepchnał,ale i tak wszystko wiedziałam.Mojego chłopaka potrącił samochód a ten facet nawet się nie zatrzymał,wszędzie była krew.Zaczełam szukac w torepce telefonu,zadzwoniłam po pogotowie.Przyjechało po 10 min.Z wielkim strudek opwiedziałam co się stało.Gdy karetka go zabrała,ile sił w nogach pobiegłam do domu.
Agnieszka-była moją siostrą która jako jedyna wiedziała o mnie i o Liamie.
T:Agnieszka szyyszyybko wywywypadedek Li Li Liam szybko-Agnieszka szybko zabrała kluczyki do samochodu i pojechałyśmy do szpitala.
Agnieszka:Panie doktorze przywizli tu przed chwilą chłopaka potrącił go zamochód.
L:A panie są kim?
T:Jestem jego dziewczyną co z nim?
L:Stracił bardzo dużo krwi dalemy mu 4 dni życia.
T:Że co nie błagam,moge go zobaczyc błagam?
L:Tak prosze?
Razem z Aga szłyśmy za lekarzem doszłyśmy do dzwi,lekarz otworzył nam je,a mi się ukazałam mój Liam,ale był cały w bandażach szybko podeszłam do niego.
L:[T.I.] to Ty ?
T:Tak tak skarbie jestem Tu.
L:[T.I.] jeżeli bym umarł...
T:Nie Liam nie umrzesz nie możesz.
L:Ale jeśli to wiedz że Cie bardzo kocham,i prosze nie zapomnij o mnie nigdy.
T:Nie mów tak,nie zapomne kocham Cie jak nikogo innego.-Łzy płyneły mi po policzku nie mogły przestac.Zobaczyłam że On zamkął oczy.
T:Nie Liam błagam nie prosze.
L:Spokojnie on tylko śpi.
Li:Kocham Cie i zawsze bede.
T:Nie prosze błagam nie zostawiaj mnie nie!-Jedyne co usłyszałam to pisk,po czym wpadli lekarze zaczeli go reanimować,ale to nic nie dało.

***
Dziś odbywa się jego pogrzeb,od tygodnia nic nie jem,nie potrafie.Straciłam najważniejszą osobę w moim życiu.Na pogrzebie zemdlałam dwa razy,ale zostałam do końca,musiałam.On jest dla mnie wszystkim,bez niego nie umiem normalnie funkcjonowac.Moja pierwsza miłosc wygasła a ja razem z nią.





poniedziałek, 11 marca 2013

Niall (Wszyscy)




H:Chłopaki ruszcie się no,przed nami długa droga.
N:A właściewie gdzie my jedziemy.
H:Nie powiem Wam,jak dojedziemy to zobaczycie.Czekam w samochodzie.
Li:Kurde gdzie on nas zabiera?
Lo:Tobie też nie chciał powiedziec.
Li:Nie.
Wyszlismy z walizkami i zaczeliśmy pakowac wszystko do samochodu.Wsiedzliśmy i ruszyliśmy w droge,oczywiscie Harry i Lou się przkomarzali a Zayn przespał całą droge,jechaliśmy dosyc długo.Wszyscy byliśmy bardzo ciekawi gdzie jedziemy.
H:No jesteśmy.
N:Woooow,ale tu ładnie.
Z:No no Hazza postarałes się.
Zaczeliśmy wyciągac rzeczy z bagażnika i zanosic do pokoju.Na szczęscie każde z nam miało swój własny pokój.Po rozpakowaniu się wyszliśmy na dwór,noc wygladała pięknie,tyle gwiazd na niebie jeszcze nigdy nie widziałem.Byliśmy bardzo zmęczeni podrózą,więc połozyliśmy się spac.

Wstałem najwcześniej ze wszystkich,postanowiłem ze pobiegam i przy okazji troche pozwiedzam.Założyłem dres i wyszedłem z domku,zacząłem biec przed siebie.

Louis-wszedłem do kuchni i zobaczyłem chłopaków,ale nie widziałem Niall-Chłopaki gdzie jest Niall?
H:Nie wiem,w pokoju też go nie ma.
Li:Trzeba go szybko znalezc patrzcie-Liam położył na stole laptopa.
Z:Że co trzęsienie ziemi.?
Lo:Jazda szukamy go!
Do wieczora chłopaki szukali Nialla,ale nie mogli go nigdzie znalezc.
H:Czujecie to samo co ja.
Li:Wracamy,natychmiast.

Niall-Poczułem lekkie trzęsienie,ale może mi się zdawało,postanowiłem że wróce do domu jest już dosyc pozno,zacząłem biec tą samą drogą która przybiegłem tu,ale się zgubiłem,a ziemia coraz bardziej się trzesła,biegłem ile sił w nogach.Nie mogłem odnalezc drogi do domku,z daleka zobaczyłem mały domek,pobiegłem do niego.Zapukałem.
Pan:Tak?
H:Przperaszam,ale się zgubiłem,a nie wiem może mi się tyko wydaje ale ziemia się trzesie.
P:Szybko wchodz.
Niall-Trzesienie zmieni nie pozwoliło ani na powrót do domu ani zadzwonienie do chłopaków że nic mi nie jest,siedziałam u tego Pana dobre 4 dni.

Zayn-Chłopaki byli załamani,Harrego w ogóle nie widywałem wyglądał jak wrak człowieka,ciagle powtarzał że to jego wina,obwiniał się za śmierc Niall,ale nie tylko on wszyscy.To nie możliwe że starciliśmy najważniejszą osobę w swoim życiu 1/5 nas.Drzwi się raptownie otworzyły zobaczyłem Nialla myślełem że to sen-Chłopaki chodzcie tu szybko!! Szybko no !
H:Nie wiedziałem dlatego Zayn tak się drze,nie miałem siły żeby schodzic do niego,ale jednak gdzieś zebrałem siły i zszedłem,to co tam zobaczyłem przywróciło mi od razu siły.Gdy tylko zobaczyłem Niall rzuciłem się na niego,,czułem się jak by moje życie znowu zaczeło nabierac kolorów.Niall usiadł i opowiedział nam wszystko ze szczególami.
Teraz wszyscy się śmieją.Wyjazd minął najfajniej,to był najlepwszy wyjazd na świecie.Bo wszyscy jesteśmy razem,przyjazń to jest to.

"Przyjaciel: nadal wierzy w Ciebie choć już nikt inny nie wierzy, łącznie z Tobą samym; słucha, chociaż słuchał to już wiele razy; jest przy Tobie, gdy Ci się nie układa i nigdy nie mówi: 'A nie mówiłem?'; pomaga Ci pozbierać i skleić to, co stłukłeś"

"Pierwsza wielka przyjaźń - to coś równie potężnego i pięknego jak pierwsza miłość."



Harry.

Bardzo bardzo Wam dziękuje za ponad 900 wejsc,nawet nie wicie ile dla mnie to znaczy,bardzo dziękuje <3 Mam nadzieje że ostatnio dodawane imaginy Wam się podobają. :)
________________________________________

Siedziała na krześle z kubkiem gorącej czekolady wpatrywała się w panorame Londynu,patrzyła na szczesliwe pary które idą za ręke.Uśmiechała się na samą myśl,żeto ona  idzie ze swoim ukochanym tak jak oni.Ktoś wszedł do pokoju zobaczyła tego którego kochała,ale on był jakiś inny nie obecny,gdy mówiła że go kocha on tylko przytakiał,gdy On mówił że ja kocha unikał jej wzroku,z dnia na dzień mówił coraz zadziej o swoich uczuciach,coraz mnie się z nią spotykał.Nie wiedziała co jest grane,próbowała coś zrobic-Kochanie-ale on nie słyszał tego,może nie chciał-Musze coś Ci powiedziec,to koniec nie kocham Cie-Ona patrzyła na niego i nie mogła uwierzyc w to co do niej właśnie powiedział.Przecież on był dla niej wszystkim co miała,był jej narkotykiem,uzależnieniem od którego nie umiała się oderwac.Z oczu zaczeły spływac jej  łzy,szybko wstała otworzyła drzwi i kazała mu się wynosic.Przez tydzień nie wychodziła z domu,nie chciała,bała się kolejnego zranienia,tego że znowu komuś zaufa.Jednak rodzice naciskali,poszła do szkoły,zobaczyła jego z inna.Wybiegła,poszła w miejsce do którego zawsze przychodziła gdy miała problemy,gdy chciała pobyc sama.Wiedziała,że już sobie nie poradzi z tym,wróciła do domu zabrała tabletki i znowu poszła w sowje ulubione miejsce.Gdy powoli dochodziła na miejsce usłyszła tak dobrze znany jej głos,słyszała jak mów-Ja jej nigdy skarbie nie kochałem,to Ty jesteś moim sensen,Ty jesteś tą jedyną-Kiedyś tak mówił do mnie pomyślała-Wyszła za drzewa-Jak możesz co,zobacz co że mną zrobiłes,do jakiego stanu  mnie doprowadziłaę.Kurwa Harry ja zawsze Cie kochałam i zawsze będę,ale dłużej na to wszystko nie będe patrzyła-Zaczeła łykac tabletki jedna po drugiej,czuła jak powoli powieki jej się zamykają,poczuła jak On złapał ją za ręke,ale dla niej już nie było ratunku,powoli jej się wszystko zamazywało..Kontem oka zobaczyła jak On się rozpędza,skacze i krzyczy kocham Cie [T.I.].Po jej policzku poleciała ostatnia łza przed śmiercia.

"Nie chce więcej słuchać twoich kłamstw,
Zabiłeś te miłość, zabiłeś nas
Odejdź proszę, odejdź gdzie się da
Nie ma dla nas szans, już nie ma nas"

niedziela, 10 marca 2013

Niall


Siedziałam na łózku czekałam na Nialla,powinien już był 1h temu.Wpatrywała się w Londyn który zasypiał,w oknach gasiły się światła a do pokoi dzieci przychodzili rodzice i całowali swoje pociechy na dobranoc.Kochałam dzieci zawsze chciała miec,ale musiałam poczekac,teraz najważniejsza była kariera Nialla i na tym obydwoje się skupialiśmy.Usłyszała trzask drzwi zeszkoczyłam z parapetu,poszłam do przedpokoju.Zobaczyłam ukochanego,spojrzał on na mnie swoimi niebieskimi oczami a raczej czerwonymi od płaczu.Podbiegłam do niego i bez pytań przytuliłam go,ale on się szybko odsunął usiadł na kanapie w salonie,gestem ręki pokazał aby uczyniła to samo.Usiadłam na przeciwko i czekałam na wyjaśnienia co się dzieje.
N:Byłem u lekarza...Mam raka
T:Że co? Nie,Niall nie żartuj sobie z takich rzeczy.Nie Ty mówisz poważnie,nie błagam tylko nie to nie.-Osunełam się na ziemie łzy zaczeły spływac mi po policzkach strumieniem,nie mogłam tego opanowac,Niall jest dla mnie wszystkim całym światem,nie wyobrażam sobie życia bez niego.On podbiegł do mnie podniósł mnie i posadził na kanapie.
T:Błagam powiedz że to nie prawda.
N:Kochanie nie płacz,wszystko będzie dobrze jutro idę do szpitala zaczne terapie i bede życ dla Ciebie.

 

*Następnego dnia

Poszłam z Niallem do szpitala,siedziałam przy jego łózku,gdy po chwili do pokoju wszedł lekarz z wynikami badań.
L:Czy mogłaby pani wyjsc.
T:Nawet nie ma takiej mowy,zostaje-Lekarz spojrzał na Nialla a on tylko pokiwał głową.
L:Nie możemy nic zrobic,przykro nam.
T:Nie błagam nie.prosze-Upadłam,nie mogłam tego wytrzymac,czemu Bóg mi odbiera najważniejszą osobe dla mnie na ziemi,czemu  chce żebym została sama,gdy on odejdzie ja razem z nim,mój sens życia zabierze ze sobą.Wyszłam za lekarzem.
T:Doktorze błagam na prawde nic się nie da zrobic.
L:Hmm..da się.
T:Błagam niech pan powie ja zrobie wszystko aby go ratowac,wszystko!
L:Potrzebuje dawcy.
Wróciłam do Nialla a w głowie nadal miałam słowa lekarza,on może jedynie przeżyc dzięki dawcy,zrobie wszystko aby go odnalezc.Z dnia na dzień stan Nialla się pogarszał.Codziennie przynosiłam mu kawity,pokój ozdobiłam plakatami,przyniosłam albumy,jego gitare którą tak kocha,robiłam wszystko żeby tylko się uśmiechnął.Mijały kolejne dni a ja nadal nie mogłam znalezc dawcy.
Wracałam właśnie z zakupami dla Nialla,weszłam do jego pokoju,ale go tam nie było.Łzy zaczeły znowu leciec,-Nie błagam tylko nie to,nie moge go stracic nie teraz gdy znalazłam dawce,błagam ja go kocham,zabierz mnie a nie jego,prosze daj mu życ-Drzwi się otworzyly i zobaczyłam Niall na wózku,rzuciłam się na niego.
T:Jezu dziękuję.
N:Powiedziałaś że znalazłaś dawce kto to jest?
T:A to dziewczyna która straciła rodziców,ale nie ważne najważniejsze że będziesz życ.Kocham Cie.

 

*Dwa dni temu (dzień operacji)

L:No dzień dobry jak się pan czuje.
N:A dziękuje bywało lepiej-Ledwo się uśmiechnałem,nie mogłem się doczekac gdy wstane z łózka przytule [T.I.] powiem jak bardzo ją kocham i się jej oświadcze.Nadal nie wiedziałam czemu [T.I] jeszcze nie ma,może nie może wejsc.Po operacji się wszystkiego dowiem.

 

*Kilka godzin pozniej (po operacji)

L:Operacja się udała,wszystko jest w pożadku jest pan zdrowy.
N:Jejku to dobrze nawet pan nie wie jak się ciesze.
Do pokoju weszli chłopaki.
Z:Czesc stary.Jak dobrze że już po wszystkim-Każy podszedł do Nialla i go przytulił.
N:Dobra dobra,też Was kocham,ale gdzie jest [T.I.]-Chłopaki spojrzeli na siebie,ale ja nie wiedziałem o co chodzi-Mówcie do cholery gdzie ona jest.
Lo:Nie denerwuj się prosze.
H:Niall słuchaj żadne z nas nie mogło byc dawca,a nawet jeżli by mogło byc to reszta by się na to nie zgodziła,każdy szukał dawcy dla Ciebie,ale na marne.
Li:I wtedy [T.I.] oznajmiła nam,że znalała,ale nie chciała nam powiedziec kto nim jest,dopiero teraz się powiedzieliśmi kto był Twoim dawca-Po Liama policzkach spłyneła łza-To była [T.I.]
N: Nie błagam nie tylko nie ona-Nie mogłem uwierzyc,że to ona,że ona poświeciła swoje życia dla mnie,dlaczego,tak cholernie ją kocham,nie wyobrażam sobie życia bez niej.
H:Prosiła abyśmy Ci to dali.

Drogi Niallu jeżeli to czytac to znaczy że wszystko się udało,że żyjesz.Na wstępnie chce powiedziec że Cie strasznie kocham mimo,że nie jestem już ciałem koło Ciebie,ja nadal jest z Toją żyje w Tobie,jesteśmy sobie potrzebni,ja byłam Tobie a Ty jesteś mi,skarbie wreszcie jesteśmy jednoscia na całe życie.Błagam nie miej mi za złe tego co zrobiła,ale nie potrafiłam patrzec jak z dnia na dzień ucieka z Ciebie życie a ja nic nie moge zrobic.Prosze ułóż sobie życie na nowo i badz szcześliwy,zrób to dla mnie.
                                                                                                                    Twoja [T.I.]

Nie mogłem uwierzyc,że to zrobiła,że ktoś tak mnie kochał.Nie moge tego zmarnowac.Postanowiłem,że postaram się dla niej życ,starac się.Nie było łatwo,ale chłopaki mi pomogoli.Założyłem nawet fundacje żeby pomagac innym chorym na raka,żeby im pokazac że najważniejsza w życiu jest miłosc.

 

*Dwa miesiące pozniej.

Do dziś gdy się budze,mam nadzieje że [T.I.] leży koło mnie,ale tak nie jest.Z chłopaki nadal koncertujemy,nasz zespół się nie rozpadł,ale nie jest już jak dawniej,bez soby która była dla mnie wszystki a teraz już jej nie ma,już nic nigdy nie bedzie takie samo.

Umierając zabrałaś ze sobą cząstkę mnie – zwaną sercem. Umarłaś raz, ja umieram codziennie na nowo.




piątek, 8 marca 2013

Harry

Harry

Ona wchodziła właśnie do szkoły,była szczupłą Wysoką blondynką o niebieskich oczach które w tłumie zobaczyly jego.Wysokiego chłopaka o nieziemskich dołeczka,slicznych zielonych oczach i kolach.Ich wzrok na chwile się spotkał,ale On szybko go odwórcił.Wstydził się jej?.Nie przecież powiedział że ją kocha.Zobaczyła jak idzie w jej strone,uśmiech nie mógł zejsc jej z twarzy a serce się uskrzydlało,ale On ją ominął,przeszedł obojętnie jakby jej tam nie było.Ona nie rozumiała tego,była w szoku,stała na środku korytarza i nie mogła dojsc do siebie.Zadzwonił dzwonek poszła do klasy,przez cały dzień go już nie widziała.Wróciła do domu,jej myśli nadal krązyły wokół niego,zabrała się za sprzątanie.Usłyszała dzwięk sms.Na ekranie  wyswietliło się jego imie,wachała się,ale odebrała wiadomosc-Kocham Cie,przepraszam za dziś-Odpisała-To tylko słowa-Nie czekała długo na odpowiedz-To nie tylko słowa to jest to co ja czuje do Ciebie-.-To udowodnij to-.Nie dostała już odpowiedzi,położyła się spac żeby nie myślec.Obudził ją dzwięk budzika wstała,po 30 min.była już gotowa.Wyszła z domu po 15 min była w szkole,weszła powoli.Zobaczyła znowu jego,postanowiła że podejdzie,że zagada,ale uprzedziła ją wysoka brunetka,która zaczeła Jego całowac.Ona stała jak wryta,poczuła jak po policzku zaczynają spływac jej łzy.Uciekła do domu,rzuciła się na łózko i zaczeła płakac.Nie chciała go nigdy więcej zobaczyc.Kochała go a on ją zranił zadał ból jakiego jeszcze nigdy nie poczuła,znowu czuła pustke jakby go nigdy nie było jakby był tylko koszmarem.Dostała sms,-Dlaczego nie było Cie w szkole-Nie odpisała wyłączyła telefon.Przez jakiś czas nie było jej w szkole symulowała chorobę,ale z dnia na dzień było coraz gorzej,nie umiała sobie poradzic bez niego,bez tych sms do 5 rano,bez jego głosu.Całymi dniami nie wychodziła z domu,gdy choc przez chwile myslała że jest dobrze,że się ułozy,że zapomni i stanie na nogi On dzwonił,pisał sms,Ona nie mogła tak dłużej,to wszystko za bardzo bolało.Wstała z łóżka,postawiła wszystko ja jedną karte,do pokoju wróciła z alkoholem i tabletkami.Do ręki wzieła telefon napisała-Kochałam,kocham i będe Cie kochac-wysłała wiadomosc do niego.Łykneła tabletki ,popiła alkoholem.Obudziła się i zobaczyła jego,chciała zapytac o co chodzi,ale on jej przerwał-Tak strasznie Cie przeprasza,nie widziałem kiedy widziałas jak ona podeszła i mnie pocałowała,nie chciałem tego odrazu ją odepchnołem,nie przychodziłaś do szkoły,nie odpisywałas i nie odbierałaś ode mnie poączeń a tak strasznie chciałem Ci to wszystko wytłumaczyc,dostałem sms,postanowiłem że przyjade do Ciebie,i wtedy-Łza poleciała mu po policzku-I wtedy zobaczyłem Ciebie,nie oddychałas.Połozyłem się obok Ciebie i zrobiłem to samo.Teraz będziemy tak jak chciałaś razem na zawsze tylko Ty i ja-Pocałowała go,wreszcie poczuła jego smak On na prawde ją kocha.Dowiedli tego że prawdziwa miłosc istenieje i potrafi byc nie tylko do końca życia,ale dłużej.

"Kochać to ofiarować siebie drugiej osobie, nawet.jeśli ona przez moment się wzbrania.To dawać nie licząc tego, co inny ci daje,płacąc bardzo drogo, nie domagając się zwrotu."

"Największa miłość wreszcie to przebaczyć, gdy ukochana niestety odchodzi, usiłując oddać innym to, co przyrzekła tobie."

Zayn



Siedziała na parapecie w szkole otworzyła wiśniowego tymbarka przeczytała napisac na kapslu "wszystko się może zdarzyc".Zignorowała napis,wróciła do domu.Zaparzyła herbatę i udała się do pokoju gdzie usiadła na parapecie.Uwielbiala to,robiła to zawsze,siadała na parapecie z kubkiem gorącej cieczy i zagłębiała się w marzeniach,które miały możliwosc spełnienia się .Jenak każde marzenie,każda myśl była związana z nim.Wyobrażała sobie czas w którym już są razem,kiedy nie czuje wielkiej puski gdy nie pisze,kiedy nie przesiaduje do wieczora i nie czeka na wiadomosc od niego,nie czuje.Chociaż nigdy go nie widziała znała go na wylot,wiedziała jak wygląda,kochała go najbardziej na świecie.Z wyobrażeń wspaniałej przyszłosci z nim wyrwał ją dzwięk sms.Wstała wzieła telefon do ręki spojrzała na zegarek 03,03 zaśmiała się,ma ktoś wyczucie,Odblokowała telefon i przeczytała sms."Tęsknie,prosze wejdz na fb"Zrobiła tak jak prosił.Dostała kolejną wiadomosc "kocham Cie".Nie mogła przestać się śmiac,to tylko dziewięc liter,tylko dwa słowa a tyle znaczą,tak łącza.Chociaż on był gwiazdą która kochają milony dziewczyn,ona wiedziała że to ją kocha i z nią chce byc.Ciągłe jego wyjazdy w trase dobijały ją,czuła jakby na jakiś czas go traciła.Przyjaciele rodzina byli przeciwni temu związkowi,ale czy to ma jakieś znaczenie?Nie,gdy to jest prawdziwa miłosc,gdy z tą jednyną osobą potrafisz pisac do 5 rano a tematy nie mają końca,gdy wracasz do domu i czekasz tylko na dzwięk sms.Kiedy budzisz się i pierwszą czynosc jaką wykonujesz to patrzysz na telefon czy On nie napisał.Nie kiedy nic więcej się nie liczy tylko On.Wzieła telefon do ręki odpisała "kocham Cie".Zaczeła przegladac fb.Zobaczyła zdjęcie jego i jakiejś dziewczyny,całowali się.Nie zauważyła kiedy łzy zaczeły spływac jej po policzku.Próbowała zapomnieć,wymazać go z pamięci,ale on nadal tam był,w sercu w głowie,nie potrafiła o nim nie myślec,nie zastanawiać co teraz robi.Czy nie patrzy tak jak ona w niebo i pyta "Czemu tak właśnie jest"Chciała zapomniec,nie wchodziła na fb od tygodnia,nie odpisywała na sms nie odbierała poączeń od Niego.Gdy jej się wydawało że choc na chwile zapomniała on pisał "kocham Cie".I wszystko wracało,a łzy nadal leciały.Siedziała tak jak zawsze na parapecie była po 4 w nocy,ale ona nie była śpiąca,z oczu już nie leciały łzy,siedziała i tępo wpatrywała się w krajobraz i pytała "Dlaczego ja,dlaczego on" Znowu usłyszała dzwięk sms,nie wstała,nie chciała patrzeć kto to,po chwili ktoś zaczął dzwonic,nie odebrała.Znowu dostała sms a po chwili ktoś dzwonił.Nie dawał ten kto za wygraną.Wstała była zła.Zobaczyła jego imie na wyświetlaczu zobaczyła "Zayn ♥♥♥".Niepewnie odebrała.-Proszę ja Cie kocham,co się dzieje..błagam wyjdz na dwór tylko na chwile-Rozłączył się,a ona stała na środku pokoju,nogi odmówiły jej posłuszeńswa,serce chciało wyjsc ale rozum podpowiadał że to nie jest dobry pomysł.Posłuchała serca,wyszła było ciemno,zobaczyła świeczkę,postanowiła isc w jej kierunku,zobaczyła kolejną kierowała się teraz oświetloną drużka w która była uściełana z płat rózy.Na końcu stała postac,choc było daleko ropoznała go,chciała zawrócić,ale nie mogła.Zrobiła jeszcze kilka kroków do przodu,staneła.Zobaczyła że on się zbliża do niej.Był coraz bliżej,z każdym jego krokiem w jej stronę serce się radowało.Wreszcie zobaczyła jego twarz,oczy hipnotyzowały,zabrały jej dech w piersiach,chciał ją pocałowac,ale się odsunęła.Spojrzał na nią,ona uniosła wzrok pełny smutku.Chciała go pocałować,ale nie mogła zranił ją,zdrada to najgorsze co może byc.Stali ona nadal patrzyła  na niego z jej oczu poleciały łzy.Nie mogła tak dłużej odwróciła się zaczęła biec do domu,czuła jak jej serce znowu rozbiło się na milon kawałeczków.Coś ją zatrzymało,prawie upadła,ale on ją złapał,podniósł jej podbródek i pocałował mimo jej sprzeciwów.Oddała pocałunek nie umiała inaczej.Powoli oderwał się od niej-kocham Cie,nie rób mi tego-Chciała wybaczyć,ale bała się bólu.Postanowiła jednak zaryzykować zaprosiła go do środka.Usiedli na tarasie,pod palcami poczuła coś okrągłego,wzieła przedmiot do ręki był to kapsel "wszystko się może zdarzyć"Zaśmiała się.Popatrzyła na niego on podszedł pocałował ją,ta chwila trwa do dziś.Marzenia się spełniają doświadczyli tego oboje.Miłosc na zawsze.




                                                         

środa, 6 marca 2013

Zayn czesc1



Gdy byłam mała wydawało mi się że wszystko jest proste,zazdrościłam dorosłym że mogą wychodzić i wracać o której chcą że bez żadnych zobowiązań,że jezdza samochodami czy motorami,zazdrościłam im tej swobody.Mnie na każdym kroku pilnowała babcia,zawsze biegła za mną łapała za ręke i przeprowadzała przez pasy, zawsze jak przychodziła po mnie do szkoły z pączkiem i ciepłą herbata w termosie.Zawsze się wtedy na nią denerwowałam bo głupio mi było przed kolegami,ale ona to robiłam z miłosci wiem to,wiedziałam to wtedy dlatego ją kochałam.To ona zawsze mnie rozumiała to ona jest przy mnie od urodzenia i wypadku rodziców,jest dla mnie jak przyjaciołka,mama,ale i babcia,nie wiem jak ona to robi skąd bierze na to siłe,wiem że z każdym problemem moge się do niej zgłosić ona zawsze mi pomoże w niej mam oparcie i znajduje siłe to ona pokazała mi jak życ,jak korzystac z życia.Pokazałam mi że coś konczy się żeby coś mogło trwac,w życiu nie są najważniejsze pieniądze,jedyne co jest ważne to nasze zdrowie,miłosc a całym światem może byc nasza druga połówka.Po wypadku rodziców miałam tylko babcie,pamiętam że się załamał nie wychodziłam z pokoju przez dwa tygodnie,nic nie jadłam.Wtedy to babcia siedziałam ze mną całymi dniami.Przychodziła również wieczorami bez słowa kładła sie koło mnie i po prostu przytulała ona jedyna gdy tylko na mnie spojrzy wie że coś jest nie tak.

Od roku Zayn Malik jest moich chłopakiem dogadujemy się ze soba bardzo dobrze.To w nim odnalazłam swoją drugą połówkę,on pokazał mi jak życ jak spełniac najskrytsze marzenia,jak do nich dązyc.Dziś postanowiłam że cały dzień spędze z babcia,to miła byc taki nasz wieczór.Więc włączyłam film który razem z babcia zawsze oglądamy.Titanic jest to nasz film.Zawsze gdy go oglądam z babcia płacze,i jest jednak ta nadzieja zawsze że oni jednak przeżyją,że omilą lodowiec,ale tak nie jest...niestety.Przez cały film w rękach trzymałam telefon,Zayn miał do mnie zadzwonic bo miał mi przywiezc  mój ulubiony sweter który u niego zostawiłam.Gdy film się skończył postanowiłam że do niego zadzwonie miał byc o 21 a jest już prawie 23.Wykręciłam jego numer ale telefon był wyłączony,to było dziwne Zayn nigdy nie wyłączał telefonu.Wykręciłam więc numer Nialla.

'Gdy robię cokolwiek innego,siedze,stoje,pije,spie,płacze i się uśmiecham-zawsze myśle o Tobie.'

T:Hej,słuchaj gdzie jest Zayn?
N:Czesc,no ten no hmm w domu,a czemu pytasz?
T:Bo miał byc już 2h temu u mnie i nadal go nie ma.
N:To na pewno coś mu wypadło na pewno.
T:No może..to wiesz co ja pojade do niego po sweter który miał mi przywiezc.
N:Nie! Nie! on no ten na pewno Ci przywiezie.Nie jedz do niego nie ma potrzeby.
T:Aha...dobrze..to czesc
N:Papa.
Nie rozumiałam o co tu chodzi i dlaczego nie miałam jechac do Zayna,przecież to tylko sweter.Jednak postanowiłam że pojede do niego.
T:Babciu strasznie Cie przepraszam ja wróce za 1h pojadę tylko po...
B:Nie ma problemu,oczywiscie jedz.
T:Ahhh dziękiuje,jesteś wspaniała-Podbiegłam dałam babci całusa w policzek,złapałam kluczyki i wyszłam z domu.
Na szczescie jechało mi się dosyc dobrze po 15 min byłam juz u Zayna.Podeszłam pod drzwi i już chciałam pukac,ale przypomniało mi się co mówił Niall,że on miał coś załatwic więc zapewne nie ma go w domu.Wróciłam do samochodu po kludze od domu które kiedyś dał mi Zayn.Ale gdy wróciłam okazało się że drzwi są otwarte-dziwne-powiedziałam sama do siebie,weszłam do środka czyjś smiech roznosił sie po domu,ale to nie był śmiech Zayna,to był kobiecy śmiech-o co chodzi-podazyłam za śmiechem który zaprowadził mnie do sypialni Zayna.Weszłam do środka i zobaczyłam jak jakaś laska siedzi okrakiem na moim chłopaki i to naga.Stanęłam jak wryta,nawet nie wiem kiedy łzy zaczeły spływac mi po policzku.Odwróciłam się napięcie i wybiegłam z domu.Słyszałam jak Zayn mnie woła,błaga,ale nie obchodzi mnie to on już dla mnie nie istnieje.Wsiadłam do samochodu odjechałam z piskiem opon.Gnałam jak nigdy,gdy całą siłą uderzyłam w kierownice,nie wiem co się pozniej działo.
Powoli otworzyłam oczy,zobaczyłam smutne białe sciany,głowa bolała mnie jak nigdy.
Lekarz:Wreszcie się pani obudziła,dobrze hmm... wyniki w porządku,ale przetrzymamy tu panią jeszcze kilka dni.
T:Ale co się stało?
L:Miała pani wypadek.
T:Że co? Ale ?
L:Spokojnie dziecku nic nie jest.
T:Coo? Jakiemu dziecku.?
L:Jest pani w 3 tygodniu ciązy.
T:Że co prosze,ale to nie..-Nie dokończyłam bo do pomieszczenia weszła moja babcia,widziałam na jej twarzy radosc,ale i smutek.
B:Słoncze wreszcie,ale strasznie się martwiliśmy.
T:Martwiliśmy?
B:No tak ja i Zayn
T:Nie babciu Zayna już nie ma on już dla mnie nie istnieje-Babcia spojrzała na mnie pytająco.Opowiedziałam jej wszystko była w szoku.
T:Tylko że babciu to nie jest najgorsze-łzy zaczeły spływac mi po policzku-ja jestem w ciąży z nim.
B:Skarbie nie martw się pomoge Ci we wszystkim.
T:Dziękuję Ci za wszystko kocham Cie.Babciu ja nie chce go widziec,jak tylko wyjdę ze szpitala to wyjedziemy stąd dobrze?
B:Dobrze słoncze,pamiętasz mówiłam Ci o tym domku który kiedyś kupiłam jest na krańcach Londynu,tam możemy się przeniesc mi też się przyda już cisza spokój.
T:Boże babciu co ja bym zrobiła bez Ciebie,dziękuje.

* tydzień pozniej.
Tak jak postanowiłam z babcia przeniosłyśmy się do domu,jest tu pięknie.Zayn nie wie o dziecku i się nie dowie.Chce je sama wychowac.Zayn dzwoni codziennie wysyła dziesiątki sms,ale ja nie chce nic od niego on już dla mnie nie istnieje.

B:[T.I] ktoś do Ciebie-Usłyszałam co babcia do mnie powiedziała i się odwróciłam.Uśmiechnełam się przede mną stali Niall Harry Lou i Liam.
T:Co Wy tu robicie?
N:Przyjechaliśmy do Ciebie odwiedzić Cie.
T:Ale skąd wiecie gdzie jestem,przecież..
Lo:Tak wiemy chcesz odpocząc,ale ubłagaliśmy Twoją babcie i tylko na powierzyła ten sekret.
T:Yhym,ale nie przyjechaliście tylko mnie odwiedzic prawda?-Spojrzałam na nich pytająco w końcu nie znałam ich od dziś wiedziałam że nie przyjechali aby tylko mnie odwiedzi.
H:No tak bo widzisz...my nie wiemy co sie dzieje z Zaynem,co się stało z Wami. [T.I.] on nie wychodzi od ponad tygodnia z pokoju.
N:Nawet nic nie je!
H:Właśnie nawet nic nie je..co się stało,chociaż tym nam powiedz bo z niego nic nie wydusimy.
T:Eh no dobrze powinniscie wiedzieć-Opowiedziałam chłopaka wszystko co się wydarzyło od nakrycia Zayna do wypadku.
Li:Zaraz zaraz jaki wypadek? Ze ty miałas
T:Tak.
H:To czemu my nic o tym nie wiemy? Powinnas była nam powiedziec jesteśmy Twoimi przyjaciółmi.
T:Wiem,ale...
B:Ale dobrze że dziecku nic się nie stało-Babcia weszła z ciasteczkami,nie chciałam żeby mówiła o dziecku,ale trudno.
T:Babciu miałaś nikomu nie mówic.
H:Słucham jak to nikomu,nie denerwuj mnie przecież powtarzam Ci to po raz setny że się przyjaznimy.
N:[T.I.] słonce nasze gratuluje dziecka.
Lo:Zayn wie?
T:Nie i nie chce żeby wiedział-po policzkach zaczeły płynac łzy,których nie miałam siły wycierac.

'Bo ja myśle o Tobie zawsze i wszędzie...Czy to coś znaczy?Dla mnie wiele...Dla Ciebie nie wiem,tak samo jak nie wiem,czy Ty -taki którego kocham -na prawde istnieje...Ale gdy o Tobie pomyśle,gdy spojrze na to samo niebo,na które Ty patrzysz ,gdy zaspiewam tą samą piosenke,co Ty,gdy zobacze jakie fale podmywają Ci stopy,jak spacerujesz po łące pełnej kwiatów lub w jaśminowym ogrodzie,to wiem że kocham realną osobe...Czasem już nie wiem czy to dobrze...